Jakiś czas temu zobaczyłam na wystawie H&M spódnicę, raczej niedługą, czarną, warstwową... Bardzo mi się spodobała ale nie mogłam znaleźć jej na sklepie, żeby lepiej pooglądać i odpuściłam. Nadszedł czas świąteczny i pojechałam do domu.
Jak zwykle chodziłam na polowanie w określone dni do określonych sh-ów. w trakcie ostatniej, a właściwie gdy już płaciłam na zakupy, zobaczyłam jak pani sprzedająca zawiesza wyciągniętą tyle co z worka spódnicę - czarną, z chropowatego materiału, warstwową. Poprosiłam o nią i bez zastanowienia kupiłam.
Na szczęście była odpowiedniego rozmiaru. Musiałam ja tylko szybko przeprać, wysuszyć i "wystroić" się w nią na sylwestra.
Zdjęcie nie jest najlepszej jakości, bo noc, bo dom, bo sztuczne oświetlenie, mam nadzieję, że kiedyś zrobię sobie w niej zdjęcie na świeżym powietrzu:)
Uwielbiam ją, chociaż ma jedną cechę, która troszkę odbiera jej idealizm - nie jest prosta - z przodu i tyłu ma "dzióbki". Ale cóż - nie można mieć wszystkiego:)


spódnica (skirt)- no name sh
bluzka (blouse)- warehouse
buty (shoes)- altero
rajstopy (tights)- allegro