Dzisiaj się naprawdę urządziłam - wybrałam się na zajęcia w lekkiej spódniczce, a jak się okazało wiał bardzo silny wiatr. Musiała prawie całą drogę na uczelnię a potem do pizzeri i w drodze powrotnej musiałam ręce trzymać przy spódnicy, żeby być niczym Marylin Monroe w "Słomianym wdowcu". Na szczęście popołudniu z opresji uratowała mnie przyjaciółka :*:* przynosząc mi spodnie:)
Zdjęcie na powietrzu nie było dzisiaj możliwe, dlatego tak ponuro, w popołudniowych godzinach w bocznych korytarzach Wydziału Filologii.

top:Quiosque | skirt:sh ( małe przeróbki ) | belt:sh | bag:La Pink | shoes: allegro
13 komentarze:
świetny zestaw :)
czyżby filologia polska?
ladna taka kwiecista;-)
Filologia! ooo! ;) jaka? jaka?;D
no, te fruwajace spodniczki to sa piekne, tylko tak cholernie ciezko nad nimi zapanowac:)
baaaardzo podoba mi spódnica :) lubię takie zwiewne!
świetna spódnica,bardzo takie lubię ,,,i bluzeczka też!
Miałam ten sam problem w niedzielę:)
Bardzo fajne buty. Serio :)
Filologia rosyjska:) Polskiej na pewno bym nie studiowała- to kompletnie nie dla mnie:)
Wygladasz super :) A korytarz typowo uniwersytecki :D
filologia- filologii!
po co taka "agresja" - na kompie o błąd nie trudno.
śliczna jest ta spódniczka !
wyglądasz bardzo ładnie :)
Prześlij komentarz